Glamour
Antytrasa: 6 miejsc, w których celem podróży jest zgubienie się
Anty-trasa uczy orientacji w terenie i pozwala odkrywać miasta na nowo
Anty-trasa uczy orientacji w terenie i pozwala odkrywać miasta na nowo. Te sprytne sposoby pomagają nie tracić poczucia miasta w wyścigu o szybkość i listy must-see. Sprawiają, że trasa staje się mniej sztywna, a zwiedzanie zamienia się w osobistą przygodę: zamiast tylko oglądać zabytki, uczysz się wyczuwać rytm ulic, zapachy podwórek i głosy sąsiednich dzielnic.
Źródła tego pomysłu sięgają paryskich sytuacjonistów z lat 50. XX wieku, którzy proponowali dryfowanie po mieście kierowane ciekawością i przypadkowymi spotkaniami, by doświadczyć niewidzialnych map miasta, wykraczających poza oficjalny schemat. Echo tej myśli pobrzmiewa u Italo Calvino w „Niewidzialnych miastach” oraz u Marco Polo – w jego opowieściach o miastach poprzez sny, pragnienia i powtarzalne rytuały.
W takim ujęciu miasto przestaje być zbiorem budynków i staje się sposobem na zwrócenie uwagi. Jednak nie każdy może sobie pozwolić na taką swobodę: bezpieczeństwo, widoczność i poczucie przynależności wpływają na to, kto może zrezygnować ze standardowej trasy i pozwolić sobie na orientację opartą na odczuciach.
Anty-trasa nie oznacza całkowitego braku przygotowania – to inna forma przygotowania: nauczyć się kilku zwrotów, mieć przy sobie gotówkę, zrozumieć rytm dzielnicy i wiedzieć, kiedy poprosić o pomoc, a kiedy po prostu kontynuować drogę.
W tym kontekście sześć miast uczy wędrówek nie dla zapamiętania placu, ale dla uświadomienia sobie, że mapa jest jedynie punktem odniesienia, a prawdziwe poznanie rodzi się z doświadczenia.
Fez, marokańska medyna – najlepszy przykład tego, jak pozwolić prowadzić się zmysłom. Medyna Fezu opisywana jest jako jeden z największych miejskich labiryntów na świecie – kształtowała ją logika lokalnego życia, klimatu, handlu i więzi sąsiedzkich, a nie ścisła geometria. Wąskie zaułki dają cień, domy zwrócone są do wewnątrz, a warsztaty wtopione są w rytm ulic. W takich momentach trudno opierać się na nazwach, łatwiej za to wyczuć trasę poprzez zapach cedru w dzielnicy stolarzy, aromat mięty z otwartych podwórek i dźwięk kucia miedzi. Orientacja staje się nie tylko wzrokowa, ale także węchowa, słuchowa i dotykowa.
Wskazówka dotycząca planowania:
Zatrzymuj się w medynie, a nie w nowym mieście; wracając co wieczór do tego samego domu, pozwolisz ciału i umysłowi uchwycić logikę dzielnicy.
Tokio, Japonia – pokazuje, jak nawyki kształtują nawigację. Miasto na pierwszy rzut oka wydaje się niejasne: linie kolejowe przecinają domy towarowe, podziemne przejścia łączą całe dzielnice, a restauracje zajmują górne piętra bez wyraźnego wejścia. Angielskie napisy spotyka się w dużych węzłach, ale na małych uliczkach ręcznie pisane menu i ogłoszenia pozostają głównie w języku japońskim. Orientację wyznaczają tu w dużej mierze codzienne rytuały: wyjście z konkretnej stacji, sklep na rogu, łaźnia w drodze do pracy, świątynia odwiedzana zgodnie z harmonogramem. To właśnie powtarzalność i sezonowe obrzędy utrzymują miasto na powierzchni w jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie megalopoli świata.
Wskazówka dotycząca planowania:
Spędź cały dzień w jednej dzielnicy, na przykład w Yanace, Koenji lub Shimo-Kitazawie; głębia doświadczenia często okazuje się ważniejsza od dystansu.
Wenecja – porusza się po wodzie. Miasto rozwijało się wokół kanałów na długo przed pojawieniem się nowoczesnych schematów transportowych: o poruszaniu się decydują mosty, drogi wodne, wąskie przejścia i campo – małe place, które niespodziewanie wyłaniają się między budynkami. Często trasy kończą się nad kanałami, dlatego orientacja opiera się na powiązaniach między przeprawami i punktach odniesienia, takich jak mosty, kościoły i dzielnice, a nie na pełnych adresach. Woda nadaje tempo życiu i rytm przemieszczaniu się: transport publiczny płynie kanałami, dostawy – łodziami.
Wskazówka dotycząca planowania:
Odwiedzaj miasto wcześnie rano lub późnym wieczorem, gdy po szczytach sezonu turystycznego łatwiej uchwycić autentyczny rytm życia.
Waranasi, jedno z najstarszych miast świata – trzyma się rytmów Gangesu. Czas drogi mierzony jest tu procesjami, modlitwami i ruchem łodzi wzdłuż nabrzeża. Poranek zaczyna się od kąpieli, modlitwy i łodzi na rzece, w ciągu dnia odbywają się procesje pogrzebowe, targi raz się przepełniają, raz pustoszeją, a wieczorna arati gromadzi tłumy nad wodą. Jedzenie podlega tym samym rytmom i stanowi kolejny sposób odmierzania czasu: kaczori sabzi, lassi, czat, banarasi paan – potrawy z dzielnic muzułmańskich często łączą się z lokalnym życiem tak naturalnie jak rzeka.
Wskazówka dotycząca planowania:
Wybierz odcinek rzeki i obserwuj to samo miejsce o różnych porach dnia – to da ci więcej informacji niż nieustanne przemieszczanie się do przodu.
Hongkong – podpowiada, jak orientować się w wertykalnym urbanizmie. Tutaj miasta wzniesiono w górę, a rzeźba terenu i gęstość zabudowy zrodziły sieć, w której poruszanie się odbywa się na różnych poziomach: schody ruchome, nadziemne przejścia i mosty łączą biurowce, centra handlowe i środki transportu. Adresy brzmią jak wskazania na wieżę, wejście i piętro, a nie tylko na ulicę. Nadziemne trasy piesze wokół dzielnicy Central i Admiralicji działają niemal jak osobna dzielnica, łącząc przestrzenie bez przywiązania do ziemi. Jednocześnie na poziomie ulic targ, tramwaj i wiatr portowy tworzą inną rytmikę miasta.
Wskazówka dotycząca planowania:
Dzielnica Central oferuje konkretne wprowadzenie do wielopoziomowej sieci miasta, gdzie na stosunkowo małym obszarze przecinają się różne rodzaje przemieszczania.
Neapol – miasto, w którym anty-trasa zrodziła się z zamiłowania do improwizacji i wsłuchiwania się w miasto. Spacer tutaj zawsze podpowiada, że lepiej „podpowiedzieć” sąsiadowi na ulicy, jak dojść do kawiarni, piekarni czy sklepu tytoniowego. Procesja z Madonną może na krótko zablokować ruch, pozwalając mieszkańcom wyjść na balkony i w drzwi wejściowe. W dni meczów piłkarskich miasto ożywa zbiorową energią i to właśnie takie momenty często tworzą niezapomniane trasy. Neapol uczy, że anty-trasa to nie całkowita rezygnacja z planu, ale swoboda rozmów, zmian i spontanicznych odstępstw.
Wskazówka dotycząca planowania:
Nie planuj z góry każdego posiłku i każdej wizyty w muzeum – czasami najbardziej wyraziste spacery zaczynają się od słów: «Nie tutaj. Przejdź dwie ulice w drugą stronę.»
Zrób to – sytuacja i umysł zmieniają spojrzenie na miasto. Sytuacjoniści uważali, że miasta można odkryć na nowo, po prostu się po nich poruszając. Antropolog i geograf Tim Ingold przeprowadza podobne rozróżnienie między nawigacją według mapy a orientacją w terenie – poznawaniem miejsca poprzez ciągłe interakcje z nim.
Anty-trasa to nie anty-planowanie, ale nieco zmodyfikowana jego wersja: trochę dziwna i psotna. Planuj wystarczająco dużo, aby czuć się bezpiecznie. Naucz się kilku słów. Zrozum lokalne zwyczaje. Zostaw miejsce na rozmowy, powtórzenia i odstępstwa od trasy. Noś ze sobą notatnik razem z mapą. Być może po latach zapamiętasz nie tylko, gdzie byłeś, ale i jak nauczyłeś się orientować w terenie.
Glamour
3 dni w Madrycie: Plan na idealny weekend
Te wskazówki pomagają nie tylko zobaczyć atrakcje, ale także poczuć ducha miasta: wybrać optymalny czas, odnaleźć się w transporcie, znaleźć wygodne miejsce noclegowe i balansować między zabytkami a nowoczesnymi trendami
Te wskazówki pomagają nie tylko zobaczyć atrakcje, ale także poczuć ducha miasta: wybrać optymalny czas, odnaleźć się w transporcie, znaleźć wygodne miejsce noclegowe i balansować między zabytkami a nowoczesnymi trendami. Dzięki nim zaoszczędzisz czas, unikniesz tłumów przy głównych punktach i zanurzysz się w atmosferze stolicy Hiszpanii tak, aby każda chwila sprawiała przyjemność.
Najlepszy czas na wizytę
Najlepszy czas na wizytę to maj – początek czerwca. W tych miesiącach parki kwitną, mieszkańcy wychodzą na ulice i cieszą się aperitifem na tarasach, a upały jeszcze nie są w pełni odczuwalne, dlatego spacery między głównymi lokalizacjami są komfortowe. Później nadchodzi gorące lato i napływ turystów wzrasta, więc dni majowe i czerwcowe pozwalają na swobodniejsze zwiedzanie. Po przylocie na lotnisko Adolfo Suárez Madryt-Barajas do centrum można dojechać w około pół godziny: pociąg lotniskowy odjeżdża co pół godziny i zatrzymuje się w centralnych dzielnicach Chamartín, Nuevos Ministerios lub Recoletos. Terminale łączy metro z Nuevos Ministerios, bilet można wykorzystać do kolejnych przejazdów, a taksówka do centrum kosztuje zwykle około 30 euro, przy czym licznik musi być włączony. Po mieście najwygodniej poruszać się pieszo, ale do szybkiego przemieszczania się doskonale sprawdza się metro: warto wykupić kartę Tarjeta Multi za 2,50 euro i doładować ją na 10 przejazdów za 6,10 euro. Aplikacja Madrid MBC pomoże zaplanować rozkład metra, autobusów i pociągów, a pociągi podmiejskie Cercanías bywają najszybszą opcją.
Gdzie się zatrzymać i jak zorganizować bazę wypadową
W centrum nadal faworytami pozostają opcje z charakterystyczną architekturą i wygodną lokalizacją. Pestana Plaza Mayor – nocleg z odsłoniętą ceglaną ścianą i niebieskim aksamitem na ścianach, z widokiem na plac i basenem na dachu. Obok znajduje się Petit Palace Posada del Peine, zabytkowy zajazd z 1610 roku z malowaną fasadą i starannie urządzonymi pokojami. Taką bazę można uznać za wygodny punkt startowy do poruszania się po mieście i oszczędzania czasu na dojazdy.
Co zabrać ze sobą i jak przygotować się na spacery
Wygodne buty i woda w upale są obowiązkowe. Latem warto zaplanować parasol i ochronę przeciwsłoneczną, zwłaszcza jeśli planujesz stać w kolejkach przy otwartych lokalizacjach, takich jak Pałac Królewski. W mieście jest wiele historycznych placów i pałaców, dlatego zaopatrz się w elastyczny harmonogram i wygodną torbę na przekąski i wodę: spacery nierzadko przeradzają się w cały dzień, jeśli nie trzymasz planu maksymalnie swobodnie.
Dzień pierwszy – poznanie serca miasta
Poranek można rozpocząć od kawy na placu Plaza Mayor, gdzie dzielnica Madrid de los Austrias zachowuje atmosferę epoki Habsburgów: ostre flamandzkie dachy i ochrowe ściany tworzą surovą, ale hipnotyzującą estetykę.
Następnie warto zajrzeć do Mercado de San Miguel – jedynego zachowanego w Madrycie targu ze szkła i żelaza, prawdziwej uczty dla oczu i żołądka.
Po porannych wrażeniach skieruj się do Pałacu Królewskiego, jednego z największych pałaców w Europie: wnętrza zwiedza się w ograniczonych grupach, dlatego audioprzewodnik pomoże zobaczyć maksimum. Wokół pałacu poprowadzono ścieżkę pieszą na plac Hiszpanii, po drodze można podziwiać widok na miasto.
Wieczorem spacer można zakończyć w parku La Montaña i podziwiać zachód słońca nad świątynią Debod, starożytną egipską świątynią z II wieku p.n.e., przeniesioną w darze dla Hiszpanii za pomoc w ratowaniu świątyń w Abu Simbel; wstęp jest bezpłatny, a różowe zachody nad pałacem i katedrą robią ogromne wrażenie.
Późną kolację można zorganizować na targu Mercado de los Mostenses, gdzie dostępny jest wielonarodowościowy wybór dań, w tym kawior i dania kuchni chińskiej.
Dzień drugi – literacka i artystyczna oś miasta
Poranek zaczyna się na placu Sol, gdzie można zrobić zdjęcie przy symbolu miasta – niedźwiedziu przy drzewie poziomkowym.
Następnie spacer po dzielnicy Huertas i przystanek na placu Santa Ana, aby poczuć żywą atmosferę dzielnicy literackiej: tutaj niegdyś mieścił się pierwszy madrycki teatr, zbudowany specjalnie dla pisarzy epoki.
Neoklasycystyczny Teatro Español nosi imiona Lopego de Vegi i Calderóna de la Barca.
Przerwa w Cervecería Alemana doda autentyczności: bar z drewnianym wykończeniem był ulubionym miejscem Hemingwaya i prawie nie zmienił się od tamtych czasów.
Druga połowa dnia – muzeum Prado, gdzie zgromadzono dzieła Goi, Velázqueza i El Greca; aby uniknąć tłumów, przyjdź wcześnie, aby zobaczyć kluczowe obrazy.
Po muzeum można przejść się po Buen Retiro – parku, który niegdyś należał do koron, a obecnie jest otwarty dla wszystkich; znajdują się tu jezioro, pawilony i malownicze ogrody.
Kolacja w Casa Alberto – atmosferycznej tawernie, którą łączy się z listem Don Kichota Cervantesa. Alternatywą obok jest Casa Labra, miejsce z bacalao (soloną dorszem), znane od 1860 roku.
Życie nocne Chueki łączy dzielnicę gejowską z barami i klubami działającymi do rana; Why Not? to przytulny podziemny klub, gdzie tańczy się do świtu, a Studio 54 odtwarza atmosferę legendarnego nowojorskiego lokalu.
Dzień trzeci – klasyka muzealna i wieczór z tapas
Poranek można rozpocząć od kawy na placu Plaza del Dos de Mayo, następnie udać się do Museo de Historia de Madrid, gdzie w pięknym budynku z XVIII wieku opowiadają o burzliwej historii placu Dos de Mayo i wydarzeniach z 1808 roku, kiedy to Madrylczycy zbuntowali się przeciwko Francuzom. Można tu również zobaczyć mapę Madrytu Pedro Teixeiry z 1656 roku.
Następnie warto wybrać się na targ El Rastro w La Latine, który w niedzielę zamienia się w pchli targ: otwarte stragany z odzieżą, antykami i rękodziełem rozciągają się między placem Cascorro a Ronda de Toledo.
Wieczór – tapas na Calle Cava Baja: Casa Lucio słynie z ogona wołowego i sycących gulaszów, a Posada del Dragón zachowuje patio-korytarz i tradycyjną atmosferę.
Dzień można zakończyć na placu Plaza de la Paja i cieszyć się wieczornymi światłami miasta.
Jeśli masz więcej czasu
Jeśli masz więcej czasu, możesz wybrać się do dzielnicy Salamanca na zakupy i degustacje na targu Mercado de la Paz, następnie zajrzeć do Chueki do Muzeum Romantyzmu, gdzie kawę można spróbować na wewnętrznym dziedzińcu, po czym skierować się na ulicę Alcalá, aby zobaczyć słynny Metropolis i Círculo de Bellas Artes Antonio Palaciosa, i wspiąć się na dach jednego z budynków, aby podziwiać panoramę miasta. Przy dodatkowym dniu można odwiedzić El Escorial – monumentalny pałac i klasztor w górach: znajduje się tu ogromna biblioteka z ponad 400 000 tomów, mauzoleum władców Habsburgów i obszerna kolekcja włoskiego, hiszpańskiego i flamandzkiego malarstwa z XVI–XVII wieku; ogrody zapewnią chłód i wyciszenie.
Madryt pozostaje miastem kontrastów: ściśle splatają się tu zielone trawniki Retiro i nowoczesne witryny Rambli, historyczne place tchną historią i współgrają z rytmem nowoczesnej stolicy. Odpowiednio zaplanowana trasa pomaga nie tylko zobaczyć główne perły, ale także poczuć rytm codziennego życia stolicy Hiszpanii – bez zbędnych opóźnień.
Glamour
3-dniowa wycieczka rowerowa po regionie winiarskim Moraw Południowych
Dziś pomożemy turystom połączyć aktywny wypoczynek z kulturą winiarską Czech
Dziś pomożemy turystom połączyć aktywny wypoczynek z kulturą winiarską Czech. Układamy trasę rowerową po regionie winiarskim, podpowiadamy, które zamki i piwnice warto odwiedzić, gdzie się zatrzymać i co spróbować podczas degustacji. W trzy dni można poczuć charakter Moraw Południowych – od subtelności Mikulowa po szeroką gamę win i bogaty krajobraz kulturowy Lednice-Valtice, wpisany na listę UNESCO.
Dzień pierwszy
Dzień rozpoczął się od przylotu do regionu przez Wiedeń, a następnie samochodem dotarliśmy do Mikulowa – miasta na granicy czesko-austriackiej – w około godzinę. Tutaj czuć klimat środkowoeuropejskiego zakątka, który płynnie przechodzi w krainę wina. W centrum uwagi znalazła się Górna Synagoga w dzielnicy żydowskiej, położona blisko hotelu Tanzberg, a następnie wejście na zamek Mikulów, skąd roztaczają się panoramiczne widoki na okolicę. W piwnicach zamku zaskoczyła nas gigantyczna dębowa beczka o pojemności 100 000 litrów – takie naczynie robi wrażenie nawet na doświadczonych gościach. Spacer po ogrodzie zamkowym i zwiedzanie historycznego centrum zakończyły wieczorną część podróży. Po kolacji udaliśmy się do winiarni Korek Mikulov, gdzie pod okiem eksperta rozpoczęła się degustacja lokalnych win zrzeszenia winiarzy Dunavkove kopce; próbowaliśmy głównie białych szczepów, ponieważ region słynie właśnie z białych win, choć na stole pojawił się też wyrazisty Blaufränkisch. Najlepszym przykładem dla całej grupy okazał się Grüner Veltliner nr 44 z Vinařství No. 44 – ten trunek wyznaczył poziom na kolejne degustacje. Po degustacji zjedliśmy kolację w restauracji Marcel Ihnacák; w menu znalazł się makaron taroňa z indykiem i sezonowymi warzywami, który doskonale komponował się z lokalnym winem.
Dzień drugi
Dzień poświęciliśmy rowerowej przejażdżce po rozległych winnicach i krajobrazowi kulturowemu Lednice-Valtice, który sam w sobie zasługuje na uwagę jako część światowego dziedzictwa. Rano odwiedziliśmy Mikolovna – Půjčovna elektrokol & kol, aby wypożyczyć rowery elektryczne i wyruszyć na wschód od Mikulowa wzdłuż regionu winiarskiego. Trasa biegła szlakiem EuroVelo 13 – Żelazna Kurtyna i miejscami łączyła się z EuroVelo 9 – Bałtyk-Adriatyk, co zapewniało płynne, spokojne tempo na równej nawierzchni ścieżek rowerowych. Zatrzymaliśmy się przy stawach łęgowych, słynących z życia ptactwa, a następnie zbliżyliśmy się do Valtic i Lednice, gdzie trasa pozwalała podziwiać architekturę i krajobrazy pełne kolorów i historii. W okolicach Valtic trafiliśmy do Winiarskiego Salonu Republiki Czeskiej, mieszczącego się w piwnicy zamkowej; można tam zapłacić za dwugodzinną degustację i przejść się po piwnicy, poznając 100 najlepszych win kraju, wybranych podczas corocznego czeskiego konkursu narodowego. Zamówiliśmy Welschrieslinga ze złotym medalem i w trakcie degustacji spróbowaliśmy kilku innych próbek, ale piwniczne arcydzieło Grüner Veltliner nr 44 nadal wyznaczało ton całej podróży. Wspaniałość Lednice ciągnęła się dalej w zamku, gdzie wybraliśmy zwiedzanie luksusowych wnętrz i rozległego parku krajobrazowego z wizytą w oranżerii, a następnie wróciliśmy do piwnic i ogrodów, aby poczuć atmosferę królewskiej kolekcji i degustować wina pod okiem przewodnika. W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w winiarni Vikan, gdzie zakończyła się część degustacyjna: z widokiem na winnice cieszyliśmy się orzeźwiającymi napojami. Wieczorem wróciliśmy do Mikulowa i ponownie zatrzymaliśmy się w Korek Mikulov na kolację, gdzie risotto z indykiem i kieliszek lokalnego wina stały się idealnym zwieńczeniem dnia.
Dzień trzeci
Trzeci dzień rozpoczął się podróżą samochodem do Velkich Pavlovic, gdzie zatrzymaliśmy się w hotelu Lotriský, a następnie kontynuowaliśmy wyprawę na rowerach elektrycznych przez cały dzień. Jednym z głównych przystanków była lawendowa farma Lavandia w Staroviczkach, położona niedaleko na wschód od Velkich Pavlovic. Farma oczarowuje aromatami ziół i kwiatów, a spacer po wzgórzach obsadzonych lawendą daje spokój i piękne widoki na okolicę. Na farmie można spróbować limonady i lodów na patyku, co stało się miłym akcentem w ciągu dnia. Obiad zjedliśmy w Artevini Resort & Winery, położonym na wzgórzach pokrytych winnicami, gdzie szef kuchni Martin Fischer przygotował dla nas pyszny obiad i pozwolił cieszyć się atmosferą. Następnie kontynuowaliśmy trasę Morawskim Szlakiem Winnym do wioski Vrbice – miejsca, które wydaje się inspirowane światem Tolkiena: winiarze wykuli piwnice bezpośrednio w zboczach wzgórz, a stare piwnice z XVIII–XIX wieku dodawały wyjątkowego klimatu. Zrobiliśmy krótki przystanek w kawiarni Sklep na przekąskę, po czym spokojnie wróciliśmy do Velkich Pavlovic. Winiarnia Knoll stała się kolejnym akcentem wieczoru: czekała nas tam degustacja ośmiu win pod okiem eksperta, podczas której poznaliśmy historię jednej z najbardziej rozpoznawalnych czeskich marek oraz imponującą kamienną piwnicę. W zestawie degustacyjnym znalazły się Sylvaner, Müller-Thurgau, Chardonnay i Neuburger, oprócz Welschrieslinga i Grüner Veltliner, które sprawdziły się w regionie i doskonale dopełniły nasz wieczór. Zakończenie wycieczki było pogodnym akcentem – wieczór przy stole w ciepłej, powściągliwej czeskiej atmosferze.
Taka trasa po Morawach Południowych pokazuje, że łączenie rowerowego wypoczynku i degustacji jest możliwe bez uszczerbku dla wrażeń. Wino nie jest tu tylko napojem, ale częścią kultury, krajobrazu i architektury regionu. Morawy Południowe dają szansę zobaczyć, jak region zamienia zwykłe podróże w historię, gdzie każdy zamek, każda piwnica i każdy szlak winny splatają się w jeden obraz. I choć nasza podróż dobiegła końca, mam już ochotę wrócić na większe trasy i nowe degustacje, aby dalej odkrywać czeskie wino i jego twórczą prezentację poprzez rowery, drogi i przytulne kawiarnie na Morawach.
Glamour
Co robić w Miami: Najlepsze atrakcje
Miami to miasto kontrastów, gdzie plaże sąsiadują z trasami wodnymi, sztuką uliczną, kulturą kawową, muzeami i dziką przyrodą
-
Rady i porady1 rok temuCo jeść i pić w Hiszpanii
-
Rankingi2 lata temu5 tras, które pokazują to, co najlepsze w Irlandii
-
Rankingi2 lata temuNajbardziej urokliwe małe miasta w USA na jesienny wypad
-
Rady i porady2 lata temuCzego spróbować w Londynie tej jesieni
-
Rady i porady2 lata temuGdzie można poznać kulturę rdzennych mieszkańców Australii?
-
Rady i porady2 lata temuNajlepsze czasy na wizytę w Omanie
-
Wiadomości2 lata temuWeekend w stylu Barbie na egzotycznej wyspie Hainan
-
Rankingi2 lata temu17 Najlepszych Miejsc do Odwiedzenia w Irlandii
